7 błędów, które mogą kosztować firmę więcej niż sama ocena zagrożenia wybuchem dla stanowiska ładowania akumulatorów wózków widłowych.

Wózki elektryczne pracują, akumulatory są ładowane, a magazyn funkcjonuje bez zakłóceń.
Wszystko wydaje się w porządku.
Ale czy ktoś sprawdził, czy stanowiska ładowania akumulatorów zostały prawidłowo przygotowane pod względem zagrożenia wybuchem?
A może przyjęto, że skoro dotychczas nic się nie wydarzyło, to stosowane rozwiązania są wystarczające?
Brak awarii nie jest jeszcze potwierdzeniem bezpieczeństwa.
Podczas ładowania niektórych rodzajów akumulatorów trakcyjnych, szczególnie kwasowo-ołowiowych, może wydzielać się wodór. W określonych warunkach może on utworzyć z powietrzem mieszaninę wybuchową.
Nie oznacza to, że każde stanowisko ładowania wymaga wyznaczenia strefy zagrożenia wybuchem.
Oznacza natomiast, że decyzje dotyczące organizacji stanowisk nie powinny opierać się wyłącznie na przypuszczeniach.
Oto siedem błędów, które mogą powodować niepotrzebne koszty i problemy z bezpieczeństwem.
1. Stanowisko ładowania powstaje tam, gdzie akurat jest wolne miejsce
Firma kupuje kolejne wózki elektryczne. Potrzebne są dodatkowe stanowiska ładowania.
Ktoś wskazuje wolny fragment hali.
„Tu postawimy prostownik. Będzie blisko magazynu i nie będzie przeszkadzać w transporcie”.
Z punktu widzenia organizacji pracy rozwiązanie wydaje się rozsądne.
- Ale czy wybrane miejsce jest odpowiednie również pod względem bezpieczeństwa?
- Czy uwzględniono możliwość wydzielania się wodoru? Czy przeanalizowano warunki wentylacji oraz sąsiedztwo innych urządzeń?
Problem może ujawnić się dopiero wtedy, gdy stanowisko już działa, a przeprowadzona ocena wskaże konieczność wprowadzenia zmian.
Konsekwencje? Przeniesienie stanowiska, przebudowa instalacji lub dodatkowe zabezpieczenia.
Firma płaci więc najpierw za organizację stanowiska, a później za poprawianie wcześniejszych decyzji.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy lokalizacja stanowisk ładowania została zweryfikowana pod względem zagrożenia wybuchem, czy wybrano ją wyłącznie ze względów logistycznych?
2. „Mamy wentylację, więc zagrożenia nie ma”
To jedno z założeń, które warto zweryfikować.
W hali działa wentylacja. Pomieszczenie jest duże, więc wydaje się, że ewentualny wodór nie powinien stanowić problemu.
Tylko czy ktoś potwierdził, że istniejąca wentylacja zapewnia odpowiednie warunki podczas ładowania akumulatorów?
Sama obecność wentylacji nie jest jeszcze dowodem jej skuteczności.
Zwłaszcza gdy od czasu uruchomienia stanowisk zwiększyła się liczba ładowanych baterii albo zmienił się sposób ich ładowania.
Konsekwencje błędnego założenia mogą być dwojakie.
Firma może nieświadomie korzystać ze stanowiska wymagającego dodatkowych zabezpieczeń.
Może też ponosić niepotrzebne koszty modernizacji, jeżeli decyzje o zmianach zostaną podjęte bez sprawdzenia rzeczywistych warunków.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy skuteczność wentylacji została zweryfikowana dla aktualnej liczby i rodzaju ładowanych akumulatorów?
3. Wszystkie akumulatory traktowane są jednakowo
„Wszystkie nasze wózki są elektryczne, więc obowiązują je te same wymagania”.
Takie podejście może prowadzić do błędnych decyzji.
Nie wszystkie akumulatory trakcyjne mają taką samą charakterystykę pracy i ładowania. W zależności od zastosowanej technologii mogą również występować różne zagrożenia.
Problem pojawia się wtedy, gdy firma przyjmuje jednolite zasady bezpieczeństwa dla wszystkich stanowisk, bez uwzględnienia rodzaju stosowanych akumulatorów.
Podobna sytuacja może wystąpić przy wymianie floty wózków. Nowe urządzenia trafiają do istniejących stanowisk ładowania, ale nikt nie sprawdza, czy wcześniejsze ustalenia dotyczące bezpieczeństwa nadal są aktualne.
Konsekwencje? Nieuzasadnione wydatki na wyposażenie, niewłaściwie dobrane zabezpieczenia albo pominięcie istotnych zagrożeń.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy zasady bezpieczeństwa stanowisk ładowania uwzględniają rzeczywiście stosowane technologie akumulatorów?
4. Firma kupuje wyposażenie Ex na wszelki wypadek
Czy przy stanowiskach ładowania akumulatorów wszystkie urządzenia elektryczne muszą być w wykonaniu przeciwwybuchowym?
Nie zawsze.
Mimo to zdarza się, że firmy podejmują decyzje zakupowe, zanim ustalą, czy i gdzie wymagane jest stosowanie takiego wyposażenia.
Motywacja jest zrozumiała.
„Lepiej kupić droższe urządzenie, żeby później nie było problemu”.
Jednak droższe rozwiązanie nie zawsze oznacza rozwiązanie właściwe.
Wyposażenie powinno odpowiadać rzeczywistemu zagrożeniu, a nie wyłącznie obawom przed jego wystąpieniem.
Podobnie niebezpieczne jest założenie odwrotne: skoro stanowisko przez wiele lat działało bez wyposażenia Ex, to nigdy nie będzie ono potrzebne.
W obu przypadkach brakuje najważniejszego elementu – uzasadnienia przyjętych rozwiązań.
Konsekwencje? Niepotrzebne wydatki inwestycyjne albo konieczność wymiany wyposażenia niedostosowanego do występujących zagrożeń.
Więcej o zależności między ładowaniem akumulatorów a koniecznością wyznaczania stref opisaliśmy w artykule Ładowanie baterii wózków widłowych a strefy zagrożenia wybuchem.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy zastosowane wyposażenie wynika z przeprowadzonej oceny, czy zostało dobrane na podstawie ogólnych założeń?
5. Liczba stanowisk rośnie, ale dokumentacja pozostaje bez zmian
Na początku firma korzystała z trzech wózków elektrycznych. Po kilku latach ma ich dwanaście.
Pojawiły się dodatkowe prostowniki, nowe akumulatory i kolejne stanowiska.
A ocena zagrożenia wybuchem? Nadal ta sama, opracowana dla pierwotnych warunków. To problem, który może pojawiać się stopniowo, wraz z rozwojem zakładu. Każda kolejna zmiana wydaje się niewielka. Jednak ich łączny wpływ na bezpieczeństwo może być istotny.
Dokument, który był prawidłowy kilka lat temu, nie musi już odpowiadać aktualnej organizacji ładowania.
Nie chodzi przy tym o wykonywanie nowych opracowań tylko dlatego, że upłynął określony czas. Chodzi o sprawdzenie, czy zmiany techniczne i organizacyjne nie wpłynęły na wcześniej przyjęte ustalenia.
Konsekwencje? Konieczność wprowadzenia zmian na działających już stanowiskach, dodatkowe nakłady inwestycyjne lub problemy podczas kontroli.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy po zwiększeniu liczby wózków albo wymianie akumulatorów zweryfikowano aktualność oceny zagrożenia wybuchem?
6. Dokumentacja istnieje, ale nikt nie korzysta z jej ustaleń
„Czy macie Ocenę zagrożenia wybuchem? Tak, chyba była robiona. Może być w dokumentacji przeciwpożarowej”.
Taka odpowiedź powinna skłonić do kolejnego pytania: „Czy wyniki oceny rzeczywiście wykorzystano do organizacji stanowisk ładowania?”
Bo samo posiadanie dokumentu nie oznacza jeszcze, że jego ustalenia zostały wdrożone. Może się okazać, że ocena zawiera określone wymagania lub zalecenia, ale osoby odpowiedzialne za infrastrukturę nie wiedzą o ich istnieniu. Albo że od czasu opracowania dokumentacji warunki ładowania zostały zmienione, a nikt nie sprawdził wpływu tych zmian na wcześniejsze wnioski.
Konsekwencje? Firma zapłaciła za opracowanie, lecz nie wykorzystuje informacji, które mogą pomóc jej ograniczyć zagrożenia i uniknąć niewłaściwych decyzji.
Ocena zagrożenia wybuchem powinna być spójna z pozostałą dokumentacją bezpieczeństwa funkcjonującą w zakładzie.
Nie oznacza to jednak, że cała ocena musi zostać przepisana do Instrukcji Bezpieczeństwa Pożarowego.
Więcej na ten temat wyjaśniamy w artykule Ocena zagrożenia wybuchem w Instrukcji Bezpieczeństwa Pożarowego – fakty.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy osoba odpowiedzialna za stanowiska ładowania zna wyniki oceny i potrafi wskazać, jakie działania z nich wynikają?
7. Najważniejszym kryterium wyboru wykonawcy jest cena
Firma otrzymuje dwie oferty na opracowanie oceny zagrożenia wybuchem.
Jedna jest wyraźnie tańsza, a zakres usługi na pierwszy rzut oka wygląda podobnie, więc wybór wydaje się oczywisty.
- Tylko czy obie oferty rzeczywiście obejmują to samo?
- Czy firma otrzyma wyłącznie dokumentację, czy również czytelne wnioski dotyczące istniejących stanowisk?
- Czy opracowanie pomoże podjąć decyzje o potrzebnych zabezpieczeniach i uniknąć nieuzasadnionych wydatków?
Wartość oceny zagrożenia wybuchem nie kończy się na liczbie stron dokumentu. Znaczenie ma przede wszystkim to, jakie decyzje można podjąć na podstawie jej wyników.
Cena opracowania jest znana przed jego zamówieniem. Koszt błędnych decyzji wynikających z nieprawidłowych ustaleń może ujawnić się znacznie później.
Może się okazać, że firma poniosła wydatki na zabezpieczenia, które nie były konieczne. Albo przeciwnie – przyjęte rozwiązania okazały się niewystarczające i wymagają dodatkowych nakładów.
Konsekwencje? Ponowne opracowanie dokumentacji, nieplanowane modernizacje i koszty, których można było uniknąć.
Dlatego porównując oferty, warto zwracać uwagę nie tylko na cenę, ale przede wszystkim na zakres opracowania i wartość jego wyników dla organizacji.
Szerzej omawiamy ten problem w artykule Taniej znaczy drożej – ryzyko oszczędzania na ocenie zagrożenia wybuchem.
Pytanie do Twojego zakładu: Czy zamawiasz dokument, czy opracowanie, które pomoże podejmować właściwe decyzje?
Co łączy te siedem błędów?
Wszystkie wynikają z podobnego podejścia.
Najpierw podejmowana jest decyzja dotycząca organizacji stanowisk, zakupu wyposażenia lub sposobu eksploatacji. Dopiero później pojawia się pytanie, czy przyjęte rozwiązania są odpowiednie.
Czasami wszystko okazuje się prawidłowe. Innym razem konieczne są zmiany, które można było przewidzieć wcześniej. I właśnie wtedy pozorna oszczędność zaczyna generować dodatkowe koszty.
Ocena zagrożenia wybuchem powinna przede wszystkim pomóc ustalić, jakie zagrożenia rzeczywiście występują i jakie działania są uzasadnione. Nie chodzi o to, żeby każde stanowisko ładowania wyposażać w coraz droższe zabezpieczenia. Nie chodzi również o tworzenie dokumentacji, która po opracowaniu trafia do segregatora. Chodzi o podejmowanie decyzji opartych na ustalonych warunkach technicznych i rzeczywistych potrzebach zakładu.
Czy stanowiska ładowania akumulatorów w Twoim zakładzie zostały prawidłowo ocenione?
Jeżeli korzystasz z wózków elektrycznych z akumulatorami trakcyjnymi, warto zweryfikować, czy istniejące stanowiska ładowania odpowiadają aktualnym warunkom eksploatacji.
Zwłaszcza jeżeli w ostatnich latach zwiększyła się liczba wózków, zmieniono technologię akumulatorów, dodano prostowniki lub przebudowano stanowiska.
W Sekura Medio opracowujemy oceny zagrożenia wybuchem dla stanowisk ładowania akumulatorów trakcyjnych.
Naszym celem jest nie tylko przygotowanie wymaganej dokumentacji, ale również dostarczenie wniosków, które pomagają klientom podejmować uzasadnione decyzje dotyczące bezpieczeństwa i planowanych wydatków.
Planujesz nowe stanowiska ładowania albo nie masz pewności, czy obecne rozwiązania są odpowiednie?
Sprawdź, jak Sekura Medio może pomóc w ocenie zagrożenia wybuchem dla stanowisk ładowania akumulatorów trakcyjnych.
Sprawdź zakres usługi →Bo dobrze przeprowadzona ocena może kosztować znacznie mniej niż późniejsze poprawianie decyzji podjętych bez niej.

O autorze
Krzysztof Dudziak – właściciel Sekura Medio, specjalista w zakresie BHP, ochrony przeciwpożarowej i bezpieczeństwa przemysłowego.
Wspiera zakłady produkcyjne i centra logistyczne w identyfikacji zagrożeń, opracowywaniu dokumentacji oraz wdrażaniu rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo pracy. W swojej działalności koncentruje się na praktycznym wykorzystaniu przepisów i wyników analiz, tak aby dokumentacja stanowiła podstawę do podejmowania właściwych decyzji technicznych i organizacyjnych, a nie jedynie formalne spełnienie obowiązków.
Więcej o autorze: Krzysztof Dudziak – Sekura Medio
