35°C w pracy – jak mierzyć temperaturę i kiedy wstrzymać pracę?
Wyobraźmy sobie zwykłą popołudniową zmianę na hali produkcyjnej.
O godzinie 14.00 jest 29°C. Praca trwa normalnie. Kilka godzin później temperatura zaczyna szybko rosnąć. O 17.00 termometr pokazuje już 36°C.
Co powinien zrobić pracodawca?
Czy liczy się średnia temperatura z całej zmiany?
Czy trzeba natychmiast przerwać pracę?
A może można poczekać, bo wieczorem zapowiadana jest burza i temperatura prawdopodobnie spadnie?
I pojawia się jeszcze bardziej podstawowe pytanie:
Skąd właściwie pracodawca ma wiedzieć, że temperatura przekroczyła 35°C?
Od 11 stycznia 2027 r. te pytania przestaną być wyłącznie problemem organizacyjnym. Zaczną mieć bezpośrednie znaczenie dla tego, czy w danym momencie praca może być dalej wykonywana.
Prognoza pogody nie wystarczy
Nowy § 30a rozporządzenia w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy wprowadza maksymalną temperaturę w pomieszczeniach pracy.
Co do zasady będzie to 35°C.
Jednocześnie przepisy nie wskazują:
- jakim urządzeniem należy mierzyć temperaturę,
- ile termometrów powinno znajdować się w zakładzie,
- gdzie dokładnie powinny być zamontowane,
- jak często należy wykonywać pomiary,
- ani czy urządzenie musi być legalizowane.
Nie oznacza to jednak, że pracodawca może po prostu sprawdzić temperaturę w aplikacji pogodowej.
Znaczenie ma temperatura występująca w miejscu wykonywania pracy.
Informacja ze stacji meteorologicznej może pomóc przewidzieć problem. Może być sygnałem, że danego dnia trzeba szczególnie uważnie obserwować warunki w zakładzie.
Nie odpowie jednak na pytanie, ile stopni jest przy stanowisku pracownika wewnątrz nagrzanej hali.
Na zewnątrz może być 31°C, a wewnątrz budynku znacznie więcej.
Jeden termometr przy wejściu też może nie rozwiązać problemu
Wyobraźmy sobie dużą halę.
Po jednej stronie znajdują się bramy wjazdowe. Po drugiej duże przeszklenia mocno nagrzewane przez słońce. W jednej części pracują maszyny wydzielające ciepło, a kilkadziesiąt metrów dalej warunki są zupełnie inne.
Czy jeden termometr zawieszony przy drzwiach pokaże rzeczywiste warunki pracy wszystkich pracowników?
Niekoniecznie.
Nowe przepisy nie nakazują montowania termometru na każdym stanowisku. Sposób monitorowania temperatury powinien jednak pozwolić wiarygodnie ocenić warunki tam, gdzie rzeczywiście wykonywana jest praca.
W większych lub zróżnicowanych termicznie pomieszczeniach może to oznaczać konieczność wyznaczenia kilku reprezentatywnych punktów pomiarowych.
I właśnie tutaj zaczyna się praktyczny problem, którego samo przeczytanie przepisu nie rozwiązuje.
A co, jeśli 35°C zostanie przekroczone tylko przez część zmiany?
To prawdopodobnie będzie jedna z najważniejszych sytuacji w praktyce.
Zmiana rozpoczyna się o 14.00.
Temperatura wynosi 29°C.
O 17.00 wzrasta do 36°C.
O 20.00 przechodzi burza i temperatura spada do 20°C.
Czy można powiedzieć:
„Średnia z całej zmiany była przecież niższa niż 35°C”?
Nie.
Przepisy nie przewidują uśredniania temperatury z całej zmiany roboczej.
Kluczowe jest sformułowanie, że prace nie mogą być wykonywane „w czasie”, w którym temperatura z uwagi na warunki atmosferyczne przekracza określony próg.
To oznacza, że poszczególne części zmiany trzeba oceniać oddzielnie.
Pracownik może więc rozpocząć zmianę w dopuszczalnych warunkach, kilka godzin później nie móc wykonywać swojej dotychczasowej pracy, a następnie – po spadku temperatury – wrócić do jej wykonywania.
36°C nie oznacza automatycznie, że pracownik musi iść do domu
To ważne rozróżnienie.
Przekroczenie temperatury nie musi oznaczać zakończenia całej zmiany.
Pracodawca może mieć inne możliwości.
Może na przykład przenieść pracownika do miejsca, w którym temperatura nie przekracza dopuszczalnego poziomu.
Może powierzyć mu inną bezpieczną pracę.
Może też wcześniej przygotować rozwiązania organizacyjne pozwalające reagować na zmianę warunków.
Dopiero jeżeli takich możliwości nie ma, wykonywanie pracy objętej ograniczeniem trzeba wstrzymać do czasu obniżenia temperatury.
A gdy temperatura ponownie spadnie do dopuszczalnego poziomu, praca może zostać wznowiona.
A jeśli o 6.00 rano hala ma już 38°C?
Tutaj sytuacja staje się jeszcze ciekawsza.
Pracownicy przychodzą do pracy, ale budynek po gorącej nocy nadal jest mocno nagrzany.
Termometr pokazuje 38°C.
Czy należy rozpocząć pracę i obserwować, co stanie się później?
Nie.
Jeżeli przed rozpoczęciem pracy temperatura w miejscu jej wykonywania przekracza dopuszczalny poziom z uwagi na warunki atmosferyczne, praca co do zasady nie powinna się rozpocząć.
Pracodawca może jednak zastosować inne rozwiązanie.
Może zmienić miejsce wykonywania pracy, powierzyć inne zadania, podjąć działania techniczne obniżające temperaturę albo odpowiednio zorganizować rozpoczęcie pracy.
Problem pojawia się wtedy, gdy żadnego z takich wariantów wcześniej nie przygotowano.
Wtedy decyzja musi być podejmowana dopiero w momencie wystąpienia problemu.
I właśnie tutaj znajduje się największe ryzyko
Nowe przepisy określają progi temperatury.
Nie tworzą jednak za pracodawcę procedury działania.
Nie odpowiadają wprost na pytania:
kto w firmie sprawdza temperaturę,
kto podejmuje decyzję o zmianie organizacji pracy,
kto może zarządzić jej wstrzymanie,
jak przekazać tę informację kierownikom,
jak dokumentować pomiary,
ani jak ustalić, że warunki pozwalają już na wznowienie pracy.
Przepisy nie określają również minimalnego czasu, przez jaki temperatura musi przekraczać 35°C.
Nie ma więc podstaw, aby przyjąć na przykład wewnętrzną zasadę:
„Reagujemy dopiero wtedy, gdy 35°C utrzymuje się przez 30 minut”.
A to oznacza, że sama obecność termometru na ścianie nie przygotuje firmy do nowych wymagań.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: jaki termometr kupić?
Znacznie ważniejsze jest inne:
co wydarzy się w firmie w chwili, gdy termometr pokaże 35,1°C?
Czy kierownik będzie wiedział, co zrobić?
Czy będzie musiał dzwonić do dyrektora?
Czy pracownicy zostaną przeniesieni do innej części zakładu?
Czy istnieje miejsce, do którego można ich przenieść?
Kto potwierdzi przekroczenie temperatury?
Kto zdecyduje o wznowieniu pracy?
I co zrobić, jeśli temperatura będzie rosła bardzo szybko?
To właśnie takie pytania warto rozstrzygnąć przed pierwszym naprawdę gorącym dniem.
Rozwiązaniem jest system, a nie sam pomiar
Przygotowanie firmy do nowych przepisów warto rozpocząć od stworzenia prostego mechanizmu postępowania.
Trzeba określić miejsca, w których temperatura będzie monitorowana, sposób wykonywania pomiarów oraz osoby odpowiedzialne za ich obserwowanie.
Następnie warto ustalić progi działania.
Przekroczenie 28°C w pomieszczeniu może już uruchamiać określone rozwiązania techniczne lub organizacyjne przewidziane dla wysokiej temperatury.
Zbliżanie się do 35°C powinno natomiast oznaczać gotowość do podjęcia decyzji dotyczącej dalszej organizacji pracy.
A przekroczenie maksymalnego poziomu powinno uruchamiać wcześniej przygotowany scenariusz: zmianę miejsca pracy, zmianę rodzaju wykonywanych zadań albo – jeżeli nie ma innej możliwości – wstrzymanie wykonywania pracy do czasu poprawy warunków.
Najlepiej, aby w gorący dzień kierownik nie zastanawiał się, co wolno mu zrobić. Powinien mieć to ustalone wcześniej.
Bo od 11 stycznia 2027 r. pytanie nie będzie już brzmiało tylko:
„Ile stopni jest na hali?”
Znacznie ważniejsze będzie:
„Czy firma wie, co zrobić, kiedy temperatura przekroczy próg?”

